Cala moja rodzina lubi buraczki . Jedni zupe burakowa , inni jarzynke z buraczkow . Ja lubie buraczki w kazdej postaci . Ale dosc niedawno , odwiedzajac jeden z zaprzyjaznionych marketow z zywnoscia grecka , natrafilam na salatke z quinoa z buraczkami . Poprosilam o zwazenie niewielkiej ilosci , a takze o widelec plastikowy i ...No wlasnie ...Skonsumowalam na miejscu :) PYCHOTA . Swieza , aromatyczna , pozywna i jeszcze raz przepyszna . Po dedukcji smakowej i przepytaniu wlascicielki , a tym samym swietnej kucharki , prezentuje wam dzis salatke z quinoa i buraczkow - (smiechu bylo i droczenia - ale w koncu kobieta sie poddala , bo stwierdzila , ze i tak juz wszystko wydedukowalam :) ) . Bylam bardzo taktowna , w sklepie bylysmy tylko my ;) Proporcje do salatki sa przyblizone .
DO PRZEPISU POTRZEBUJEMY :
- ok. 1.5 szkl. ugotowanej quinoa
- 5 nieduzych , ugotowanych i obranych ze skorki buraczkow
- 3 szkl. szpinaku ( ja uzylam mieszanki salat , ale polecam szpinak )
- 3/4 szkl. pokruszonego sera feta
- swieze liscie miety
- swieze liscie bazylii
- szczypiorek
- swiezy pieprz
- oliwa
- sok wycisniety z polowki cytryny
WYKONANIE :
Przygotowujemy skladniki . Gotujemy , a nastepnie obieramy buraczki .
Quinoa gotujemy http://smakikasi.blogspot.com/2012/07/quinoa.html
Buraczki kroimy w srednia kostke .
W salaterce ukladamy liscie salaty lub mlode liscie szpinaku (szpinak w orginale) .
Dokladamy ugotowana quioa i pokrojone buraczki .
Szatkujemy swieza miete , bazylie i szczypiorek . Dokladamy do salatki .
Kruszymy fete (lub drobno kroimy) , wyciskamy cytryne , posypujemy pieprzem i skropiamy obficie oliwa . Calosc oczywiscie dokladnie , acz ostroznie mieszamy . W przepisie nie podalam soli poniewaz nie dodaje jej sama . Moim zdaniem slony smak fety w zupelnosci wystarczy aby salatka smakowala wysmienicie . nadmiar soli zabija bukiet smakowy . Ale jest to oczywiscie rzecz gustu kulinarnego , dlatego jesli ktos ma takie zyczenie prosze salatke dosolic . Doradzam jednak odczekanie przynajmniej pol godziny . Smaki sie przetrawia i moze sie okazac , ze sol to byl powazny blad .
Salatka jest gotowa do spozycia bezposrednio po przygotowaniu , aczkolwiek smakuje lepiej po przynajmniej polgodzinnym schlodzeniu w lodowce .
Bardzo smaczna na lekka kolacje lub lunch .
SMACZNEGO :)
czwartek, 4 października 2012
środa, 3 października 2012
Wolowina duszona wyjatkowa ....
Za oknem powialo z lekka chlodem ... Jesien , zima ... I na te pory roku , na niedzielne popoludnie cos wyjatkowego , specjalnego , wyszukanego i wcale ... Nie trudnego ... Zachecam do wyprobowania tego specjalu . Nie tylko zaspokoi glod , ale i usatysfakcjonuje wybrednego smakosza.
*przepraszam za slaba jakosc zdjec .
DO PRZEPISU POTRZEBUJEMY :
- 2.5kg kawalek miesa wolowego (tzw.rostbeef)
- galazka swiezego tymianku (lub 1 lyz. suszonego)
- galazka swiezego rozmarynu (lub 1 lyz. suszonego)
- 2 liscie laurowe
- 3 marchewki
- 3 galazki selera naciowego lub kawalek korzenia selera
- 10 cebulek perlowych (lub duza cebula slodka)
- 1 bulwa kopru wloskiego (niekoniecznie - nadaje przyjemny , slodkawy , lukrecjowy aromat)
- 3 szkl.bulionu wolowego
- 6 sliwek suszonych
- 0.5 szkl.wina czerwonego (najlepiej wytrawne)
- 5 zabkow czosnku
- oliwa do smazenia
- sol i pieprz do smaku
- odrobine smietanki do sosu (opcjonalnie)
WYKONANIE :
Umieszczamy oczyszczony z niepotrzebnych blon , czysty i suszony kawalek wolowiny . Smazymy na dosc duzym ogniu .
Obracamy mieso z kazdej strony uwazajac , aby sie nie poparzyc . Zabieg ten nazywa sie "szokowaniem miesa" . Zapobiega on utracie sokow w czasie pozniejszej obrobki czyli pieczenia . Warto pamietac , ze mieso powinno miec temperature pokojowa . Czyli warto wyjac je z lodowki na ok. 1 h przed przygotowaniem .
Tak szybko obsmazony (zabieg trwa ok.5min) kawalek miesa odkladamy na bok .
W tym czasie wrzucamy do garnka (lub patelnie) , w ktorym smazylismy wczesniej mieso , pokrojone w kostke warzywa i obrany czosnek . Warzywa nie musza byc pokrojone idealnie . Jak podalam w przepisie mozemy dodac bulwe kopru wloskiego . Inna nazwa to fennel .
Posypujemy sola i pieprzem . Soli uzywamy w zaleznosci od tego jak slony bedzie bulion , ktorym podlejemy potem mieso . Ja uzywam bulionu niskosolonego . Dlatego uzylam tu 1 lyzke soli . Nie polecam zbyt obfitego solenia , poniwaz zadna potrawa nie znosi przesolenia . Nie martwmy sie tez , ze potrawa bedzie mdla poniewaz zawsze bedzie jeszcze czas na sol .
Dokladamy galazki ziol (lub dosypujemy suszaone) , wrzucamy listki laurowe i sliwki suszone .
UWAGA . Jesli posiadamy naczynie zeliwne z przykrywka lub zeliwna patelnie z przykrywka to nie musimy przekladac naszych skladnikow do innego naczynia . W innym wypadku powinnismy przelozyc calosc do garnka lub naczynia , ktore posiada przykrywke i jest przystosowane do pieczenia .
Podlewamy warzywa winem wytrawnym .
Nastepnie drewniana lyzka "robimy miejsce " posrodku dla naszego kawalka miesa .
Umieszczamy wczesniej obsmazony kawalek wolowiny . Podlewamy bulionem wolowym do
ok.3/4 wysokosci naczynia .
Naczynie przykrywamy i umieszczamy w piekarniku rozgrzanym do ok.175C na 4h . Po ok.2h mozna sprawdzic czy nie wyparowalo za duzo plynu i czy mieso sie nie przypala . Przekladamy mieso na druga strone , uzupelniamy plyny i pieczemy nastepne 2h .
Obiad ten mozna przygotowac w godzinach porannych , aby po 4 h leniuchowania , zabaw lub spaceru miec gotowy obiad :)
Ogolnie zasada jest taka , ze im tanszy kawalek wolowiny tym dluzszego wymaga pieczenia . Dlatego np.dobrej jakosci steki smazy sie 8min -(ok.4min z kazdej strony) . Nie oznacza to jednak wcale , ze tak przygotowane mieso bedzie mniej smaczne . Po prostu wymaga innej obrobki .
A tak wyglada upieczony kawalek . Mieso jest tak miekkie , ze mozna "kroic" je widelcem .
Wyjmujemy mieso na bok . Wylawiamy galazki pozostalych ziol .
Jesli mamy takie zyczenie dodajemy do sosu odrobine smietanki i naturalnego masla . Uwazam , ze to podnosi smak sosu . Jest to moment , w ktorym mozemy sprobowac sosu i dosolic jesli tego wymaga .
Kroimy upieczone mieso na dosc grube (ok 1.5cm) plastry . To mieso na fotografii jest juz dosc przestudzone . Cieple wyglada troszke inaczej .
Mieso ukladamy na talerzu i polewamy sosem .
Jesli jest zimne tak jak moje , umieszczamy je i podgrzewamy ostroznie (zeby nie przypalic) w sosie .
Podajemy dowolnie . Z kasza gryczana i surowka z kiszonej kapusty . Z bukietem warzyw gotowanych na parze . Lub tradycyjnie z tluczonymi ziemniaczkami i smazonymi buraczkami .
UWAGA : Sos jest bardzo niebezpieczny . Smakuje wysmienicie z chlebem maczanym bezposrednio w garnku . Radze ostroznosc .
SMACZNEGO :)
*przepraszam za slaba jakosc zdjec .
DO PRZEPISU POTRZEBUJEMY :
- 2.5kg kawalek miesa wolowego (tzw.rostbeef)
- galazka swiezego tymianku (lub 1 lyz. suszonego)
- galazka swiezego rozmarynu (lub 1 lyz. suszonego)
- 2 liscie laurowe
- 3 marchewki
- 3 galazki selera naciowego lub kawalek korzenia selera
- 10 cebulek perlowych (lub duza cebula slodka)
- 1 bulwa kopru wloskiego (niekoniecznie - nadaje przyjemny , slodkawy , lukrecjowy aromat)
- 3 szkl.bulionu wolowego
- 6 sliwek suszonych
- 0.5 szkl.wina czerwonego (najlepiej wytrawne)
- 5 zabkow czosnku
- oliwa do smazenia
- sol i pieprz do smaku
- odrobine smietanki do sosu (opcjonalnie)
WYKONANIE :
Duze naczynie zeliwne lub patelnie z grubym dnem rozgrzewamy , a nastepnie wylewamy na dno oliwe do smazenia .
Umieszczamy oczyszczony z niepotrzebnych blon , czysty i suszony kawalek wolowiny . Smazymy na dosc duzym ogniu .
Obracamy mieso z kazdej strony uwazajac , aby sie nie poparzyc . Zabieg ten nazywa sie "szokowaniem miesa" . Zapobiega on utracie sokow w czasie pozniejszej obrobki czyli pieczenia . Warto pamietac , ze mieso powinno miec temperature pokojowa . Czyli warto wyjac je z lodowki na ok. 1 h przed przygotowaniem .
Tak szybko obsmazony (zabieg trwa ok.5min) kawalek miesa odkladamy na bok .
W tym czasie wrzucamy do garnka (lub patelnie) , w ktorym smazylismy wczesniej mieso , pokrojone w kostke warzywa i obrany czosnek . Warzywa nie musza byc pokrojone idealnie . Jak podalam w przepisie mozemy dodac bulwe kopru wloskiego . Inna nazwa to fennel .
Posypujemy sola i pieprzem . Soli uzywamy w zaleznosci od tego jak slony bedzie bulion , ktorym podlejemy potem mieso . Ja uzywam bulionu niskosolonego . Dlatego uzylam tu 1 lyzke soli . Nie polecam zbyt obfitego solenia , poniwaz zadna potrawa nie znosi przesolenia . Nie martwmy sie tez , ze potrawa bedzie mdla poniewaz zawsze bedzie jeszcze czas na sol .
Dokladamy galazki ziol (lub dosypujemy suszaone) , wrzucamy listki laurowe i sliwki suszone .
UWAGA . Jesli posiadamy naczynie zeliwne z przykrywka lub zeliwna patelnie z przykrywka to nie musimy przekladac naszych skladnikow do innego naczynia . W innym wypadku powinnismy przelozyc calosc do garnka lub naczynia , ktore posiada przykrywke i jest przystosowane do pieczenia .
Podlewamy warzywa winem wytrawnym .
Nastepnie drewniana lyzka "robimy miejsce " posrodku dla naszego kawalka miesa .
Umieszczamy wczesniej obsmazony kawalek wolowiny . Podlewamy bulionem wolowym do
ok.3/4 wysokosci naczynia .
Naczynie przykrywamy i umieszczamy w piekarniku rozgrzanym do ok.175C na 4h . Po ok.2h mozna sprawdzic czy nie wyparowalo za duzo plynu i czy mieso sie nie przypala . Przekladamy mieso na druga strone , uzupelniamy plyny i pieczemy nastepne 2h .
Obiad ten mozna przygotowac w godzinach porannych , aby po 4 h leniuchowania , zabaw lub spaceru miec gotowy obiad :)
Ogolnie zasada jest taka , ze im tanszy kawalek wolowiny tym dluzszego wymaga pieczenia . Dlatego np.dobrej jakosci steki smazy sie 8min -(ok.4min z kazdej strony) . Nie oznacza to jednak wcale , ze tak przygotowane mieso bedzie mniej smaczne . Po prostu wymaga innej obrobki .
A tak wyglada upieczony kawalek . Mieso jest tak miekkie , ze mozna "kroic" je widelcem .
Wyjmujemy mieso na bok . Wylawiamy galazki pozostalych ziol .
Blenderem miksujemy upieczone warzywa na gesty sos .
Jesli mamy takie zyczenie dodajemy do sosu odrobine smietanki i naturalnego masla . Uwazam , ze to podnosi smak sosu . Jest to moment , w ktorym mozemy sprobowac sosu i dosolic jesli tego wymaga .
Kroimy upieczone mieso na dosc grube (ok 1.5cm) plastry . To mieso na fotografii jest juz dosc przestudzone . Cieple wyglada troszke inaczej .
Mieso ukladamy na talerzu i polewamy sosem .
Jesli jest zimne tak jak moje , umieszczamy je i podgrzewamy ostroznie (zeby nie przypalic) w sosie .
Podajemy dowolnie . Z kasza gryczana i surowka z kiszonej kapusty . Z bukietem warzyw gotowanych na parze . Lub tradycyjnie z tluczonymi ziemniaczkami i smazonymi buraczkami .
UWAGA : Sos jest bardzo niebezpieczny . Smakuje wysmienicie z chlebem maczanym bezposrednio w garnku . Radze ostroznosc .
SMACZNEGO :)
wtorek, 18 września 2012
Zupa peczakowa na wolowinie .
Powoli zaczynamy sezon jesienno - zimowy . W sezonie tym goraco polecam zupy . Zazwyczaj proste w wykonaniu , a jakze odzywcze i sycace . Nie ma to jak talerz parujacej zupki w pochmurne popoludnie.
Dzis odkrycie poprzedniego sezonu : zupa peczakowa na wolowince . Prosta i dosc szybka w wykonaniu , a smak .... palce lizac :)
DO ZUPY POTZREBUJEMY :
- 1 lyzka oliwy
- 1kg chudej , swiezej wolowiny
- 2 spore marchewki
- 1 duza cebule
- 2 laski selera naciowego (lub 1/4 bulwy selera korzennego)
- 3 zabki czosnku
- 2/3 szkl. kaszy peczak
- 2 listki laurowe
- 1.5-2 l. wody (zaleznie jak gesta lubimy zupe)
- sol , pieprz do smaku
- swieza natka pietruszki
WYKONANIE :
Przygotowujemy skladniki na zupe . Bardzo wazne jest , aby wolowina byla nie tylko chuda , ale przede wszystkim swieza . Warto miec "zaprzyjazniony" sklep , w ktorym zaopatrujemy sie w swieze mieso . Jest to szczegolnie wazne przy diecie dzieci ikobiet ciezarnych .
Zamiast selera naciowego swobodnie mozemy uzyc seler korzenny .
Warzywa myjemy , obieramy i jeszcze raz pluczemy pod bierzaca woda . Nastepnie kroimy je w kostke . Czosnek mozemy pokroic na drobniejsze kawalki .
Do duzego , rozgrzanego garnka (najlepiej aby byl t garnek o bardzo grubym spodzie - ja uzywam garnka zeliwnego ) wlewamy oliwe i wrzucamy mieso .Doprawiamy odrobina soli i pieprzu i pozwalamy aby mieso zarumienilo sie z kadej strony . Mieszamy od czasu do czasu drewniana lyzka , aby nie przywarlo . Nie nalezy sie przejmowac drobnymi zbrazowieniami . Nadadza one charakterystyczny samk zupie .
Nastepnie wrzucamy poszatkowane warzywa ....Solimy ....
Mieszamy od czasu do czasu lyzka i pilnujemy az warzywa sie "zeszkla" . Chodzi tu najbardziej o cebulke , ktora skarmelizowana nada zupie ciekawy smak .
Dodajemy wode , liscie laurowe i doprowadzamy do wrzenia . Przykrywamy , redukujemy ogien . Sprawdzamy aby zupa caly czas sie gotowala . Gotujemy tak ok 1.5 do 2h . Sprawdzamy czy mieso jest miekkie .
Dodajemy peczak i gotujemy jeszcze przez ok.30 minut . Oczywiscie sprawdzamy czy nie trzeba dodac soli . Ale nie spieszmy sie . Lepiej zupe doprawic na koncu . Uwazam ,ze na sol zawsze jest czas . Dodana trudno jest usunac z zupy . Kazdy wie ,ze nie ma nic gorszego niz przesolona zupa ...
Ojjj, oj , oj ....Nasza zupa jest pyszna :)
Po ugotowaniu dodaje poszatkowana , zielona natke pietruszki .
Smacznego ....;)
Dzis odkrycie poprzedniego sezonu : zupa peczakowa na wolowince . Prosta i dosc szybka w wykonaniu , a smak .... palce lizac :)
DO ZUPY POTZREBUJEMY :
- 1 lyzka oliwy
- 1kg chudej , swiezej wolowiny
- 2 spore marchewki
- 1 duza cebule
- 2 laski selera naciowego (lub 1/4 bulwy selera korzennego)
- 3 zabki czosnku
- 2/3 szkl. kaszy peczak
- 2 listki laurowe
- 1.5-2 l. wody (zaleznie jak gesta lubimy zupe)
- sol , pieprz do smaku
- swieza natka pietruszki
WYKONANIE :
Przygotowujemy skladniki na zupe . Bardzo wazne jest , aby wolowina byla nie tylko chuda , ale przede wszystkim swieza . Warto miec "zaprzyjazniony" sklep , w ktorym zaopatrujemy sie w swieze mieso . Jest to szczegolnie wazne przy diecie dzieci ikobiet ciezarnych .
Zamiast selera naciowego swobodnie mozemy uzyc seler korzenny .
Warzywa myjemy , obieramy i jeszcze raz pluczemy pod bierzaca woda . Nastepnie kroimy je w kostke . Czosnek mozemy pokroic na drobniejsze kawalki .
Do duzego , rozgrzanego garnka (najlepiej aby byl t garnek o bardzo grubym spodzie - ja uzywam garnka zeliwnego ) wlewamy oliwe i wrzucamy mieso .Doprawiamy odrobina soli i pieprzu i pozwalamy aby mieso zarumienilo sie z kadej strony . Mieszamy od czasu do czasu drewniana lyzka , aby nie przywarlo . Nie nalezy sie przejmowac drobnymi zbrazowieniami . Nadadza one charakterystyczny samk zupie .
Nastepnie wrzucamy poszatkowane warzywa ....Solimy ....
Mieszamy od czasu do czasu lyzka i pilnujemy az warzywa sie "zeszkla" . Chodzi tu najbardziej o cebulke , ktora skarmelizowana nada zupie ciekawy smak .
Dodajemy wode , liscie laurowe i doprowadzamy do wrzenia . Przykrywamy , redukujemy ogien . Sprawdzamy aby zupa caly czas sie gotowala . Gotujemy tak ok 1.5 do 2h . Sprawdzamy czy mieso jest miekkie .
Dodajemy peczak i gotujemy jeszcze przez ok.30 minut . Oczywiscie sprawdzamy czy nie trzeba dodac soli . Ale nie spieszmy sie . Lepiej zupe doprawic na koncu . Uwazam ,ze na sol zawsze jest czas . Dodana trudno jest usunac z zupy . Kazdy wie ,ze nie ma nic gorszego niz przesolona zupa ...
Ojjj, oj , oj ....Nasza zupa jest pyszna :)
Po ugotowaniu dodaje poszatkowana , zielona natke pietruszki .
Zupa jest bardzo aromatyczna . Stanowi doskonale danie glowne . Tak jak napisalam , bylo to odkrycie poprzedniego sezonu i dosc czesto gosci na naszym stole . Jestem pewna , ze zadowoli kazdego niejadka .
Smacznego ....;)
piątek, 7 września 2012
Kanapka " Figa z ....migdalami ;) "
Ktoz z nas nie lubi kanapek ? Pytanie retoryczne , poniewaz osobiscie nie znam nikogo kto nie lubilby kanapek . Co wiecej , niektorzy nie wyobrazaja sobie bez nich dnia .
Pamietam rozmowe z moja kochana siostra Ania . Powiedzialam jej , ze rzadko jem kanapki , bo chleb mi nie sluzy . A ona na to (nie bez lekkiego zaskoczenia z oburzeniem) - " No to jak to ? Bez kanapek ? To co ty w ogole jesz????? " :) :) :)
No tak ... Kanapka . Mala - wielka rzecz . Z tego powodu na moim blogu znajdziecie od czasu do czasu "przepisy" na kanapki . A wszystkie je dedykuje mojej siostrze Ani :)
Ponizszy przepis umieszczam dzieki uprzejmosci mojej drogiej szwagierki Magdy , ktora te kanapke mi po prostu zrobila . A ja sie nia zachwycilam :). Jesien to sezon na swieze figi . Dlatego dziele sie dzis nia z Wami .
DO PRZEPISU POTRZEBUJEMY :
- swieze figi ( zielone lub czarne )
- chleb ( najlepiej pelnoziarnisty )
- ser ricota
- miod
- platki migdalow
WYKONANIE :
Na poczatek wybieramy swieze figi . W moim sklepie moge znalezc figi zielone i czarne . Gdybym miala je opisac to powiedzialabym , ze maja dosc niemila w dotyku skorke pod ktora kryje sie delikatny w smaku , miekki , lekko slodki miazsz . Pestki sa prawie niewyczuwalne . Dodaja specyficznej konsystencji .
Po przekrojeniu wygladaja bardzo atrakcyjnie . Sa rewelacyjne w towarzystwie serow a takze szynki .
Kiedys to wykorzystam . :)
Mmmmm...... Piekne ....
Chleb tostujemy . Och... To przyjemne "chrup , chrup.." .
Nakladamy obficie ser ricota . Z powodzeniem mozemy uzyc serek typu "Twoj Smak ".
Polewamy miodem ...
Ukladamy pokrojone w dosc grube plastry figi . Na koniec posypujemy platkami migdalow .
Ach... A tak wyglada gotowa kanapka ...
Poniewaz jest bardzo odzywcza a jednoczesnie lekka , doskonale nadaje sie na sniadanie .
Zamiast fig mozemy uzyc innych owocow sezonowych - truskawki , jagody , a nawet banany .
Doskonala zabawa dla dzieci :)
A na koniec zagadka kryminalna .....
KTO ZJADL KANAPKE ???
Pamietam rozmowe z moja kochana siostra Ania . Powiedzialam jej , ze rzadko jem kanapki , bo chleb mi nie sluzy . A ona na to (nie bez lekkiego zaskoczenia z oburzeniem) - " No to jak to ? Bez kanapek ? To co ty w ogole jesz????? " :) :) :)
No tak ... Kanapka . Mala - wielka rzecz . Z tego powodu na moim blogu znajdziecie od czasu do czasu "przepisy" na kanapki . A wszystkie je dedykuje mojej siostrze Ani :)
Ponizszy przepis umieszczam dzieki uprzejmosci mojej drogiej szwagierki Magdy , ktora te kanapke mi po prostu zrobila . A ja sie nia zachwycilam :). Jesien to sezon na swieze figi . Dlatego dziele sie dzis nia z Wami .
DO PRZEPISU POTRZEBUJEMY :
- chleb ( najlepiej pelnoziarnisty )
- ser ricota
- miod
- platki migdalow
WYKONANIE :
Na poczatek wybieramy swieze figi . W moim sklepie moge znalezc figi zielone i czarne . Gdybym miala je opisac to powiedzialabym , ze maja dosc niemila w dotyku skorke pod ktora kryje sie delikatny w smaku , miekki , lekko slodki miazsz . Pestki sa prawie niewyczuwalne . Dodaja specyficznej konsystencji .
Po przekrojeniu wygladaja bardzo atrakcyjnie . Sa rewelacyjne w towarzystwie serow a takze szynki .
Kiedys to wykorzystam . :)
Mmmmm...... Piekne ....
Chleb tostujemy . Och... To przyjemne "chrup , chrup.." .
Nakladamy obficie ser ricota . Z powodzeniem mozemy uzyc serek typu "Twoj Smak ".
Polewamy miodem ...
Ukladamy pokrojone w dosc grube plastry figi . Na koniec posypujemy platkami migdalow .
Ach... A tak wyglada gotowa kanapka ...
Poniewaz jest bardzo odzywcza a jednoczesnie lekka , doskonale nadaje sie na sniadanie .
Zamiast fig mozemy uzyc innych owocow sezonowych - truskawki , jagody , a nawet banany .
Doskonala zabawa dla dzieci :)
A na koniec zagadka kryminalna .....
KTO ZJADL KANAPKE ???
Subskrybuj:
Posty (Atom)